woman in love

OSZUKIWANY, OSZUKIWANA

Foto: Aleksandra Stawicka

Oszustwo mamy wpisane w naszą ludzką naturę. Zastanawiam się czy bardziej lubimy być oszukiwane czy oszukiwać. Zarówno bycie oszukiwaną i oszukującą jest wynikiem słabości naszego charakteru oraz szeroko pojętego strachu przed kimś lub czymś. Może to być strach przed konfrontacją, samotnością, opuszczeniem. A może jest to strach, który jest wynikiem złego dzieciństwa?

 

Jeden wieczór z życia „oszustki”

Trzynaście lat temu, kiedy jako młoda mężatka będąc na towarzyskim drinku poznałam Olę. Ola wtedy mężatka z kilkuletnim stażem, szybko uświadomiła mnie jak wygląda prawda o „prawdziwym małżeństwie”. Nie znając mnie, nie znając zasad którymi się kieruję, założyła że też jestem częścią tej samej nudnej układanki co reszta dziewczyn z jej podwórka. Zanim skończył się wieczór, miałam łatkę dziwnej i dziecinnej osoby, bo kto normalny mówi o swoim facecie Ukochany? Kto normalny mówi, że facet jest autorytetem i największym przyjacielem? Tego wieczoru nie zaiskrzyło między nami. Mimo najszczerszych chęci i otwartego serca, nie mogłam przekonać się do nowej znajomości. Ola w żadnym stopniu nie mogła mi zaimponować.

Pod płaszczykiem życia na poziomie, modnego noszenia się, życia fit była dla mnie jedynie starą, nudną, przegraną i na dodatek zakłamaną kobietą. Bardzo poruszało mnie kiedy mówiła o swoim mężu „stary” czy „gruby”. Drwiła z niego publicznie, mówiąc, że w pewnym wieku życie seksualne już umiera. Przedmiotem żartów z niego były jego zachowania, wyznania, a nawet jego wygląd. Od czasu do czasu życie seksualne nabierało jednak u niej tępa w tym pozbawianym mocy związku. Były to momenty starania się o nowego „bobisia”. Było to dla mnie fenomenem- jak to „Stary” nagle zaczął budzić podniecenie.

Ola tkwiła w mylnym przekonaniu, że jest niezależna finansowo, a świat ją po prostu uwielbia. Prawda była jednak taka, że jedyny realny żywiciel jej rodziny był zepchnięty do rangi bezużytecznego Pana Nikt. Lubiła wmawiać swojemu mężowi, że jest życiowym nieudacznikiem, jednocześnie pisząc scenariusze ich dalszego życia. Była z siebie dumna jak tajniaczyła przed nim zakupy coraz to nowej torebki, butów czy ubrań. Myślę, że miała spory problem ze sobą. Kłamstwo to największy wróg małżeństwa. To jak nowotwór który trawi człowieka, do ostatniej zdrowej tkanki – tak jak nowotwór ma również przerzuty… Ich związek był niejako partnerskim układem. Miała swoich trzech upragnionych synów z którymi spała, niestety dla „Starego” nie było już miejsca w sypialni.

Dziś kiedy sobie o niej przypomnę, zastanawiam się co wyrosło z tych chłopców? Jak długo sypiali lub będą jeszcze sypiać z matką? Jaki mają stosunek do ojca? Byli wychowywani w domu, gdzie jego zdanie się przecież nie liczyło. Najbardziej nurtuje mnie jednak to, czy taki mężczyzna w przyszłości będzie w stanie zaopiekować się kobietą, być jej mocą i oparciem? Czy współczesna kobieta będzie musiała sama zaprosić go na randkę, odsunąć mu krzesło, zapłacić za kolację a potem odstawić go bezpiecznie do domu? Najlepiej do mamusi.

W dzisiejszym świecie zauważam, że wielu mężczyzn nieświadomie wchodzi w związku małżeńskim w relacje „syn i matka”. Myślicie, że to głupie? Jak ma nie wchodzić, skoro od czasu jego narodzin zajął on miejsce ojca, stając się epicentrum życia. „Małe” oszustwa Oli pod płaszczykiem idealnej mamusi,  może zaowocować w przyszłości wielkim cierpieniem nieszczęśliwie zakochanej dziewczyny.

Oszukujące jak i oszukiwane kobiety mają do siebie bliżej niż dalej. Poznajcie więc Kaję, przyjaciółkę mojej ciotki.

 

Jeden rozdział z życia „nieszczęśliwie oszukanej”

Kaja poznała Tomka na bankiecie, po premierze spektaklu. Był ponoć przystojny i zdolny. Piszę ponoć, ponieważ było to tylko zdanie Kai. Wszystkie psiapsiółki ciotki były już zamężne i dzieciate tylko Kai ciągle coś nie wychodziło. Ciotka twierdziła, że przyjaciółka trafia na beznadziejnych facetów. Nigdy nie zapomnę ich wielkich oczu kiedy powiedziałam, że Kaja nie trafia na beznadziejne przypadki tylko sama je wybiera!

Kaja pochodziła z domu, w którym była mocno niedocenianym dzieckiem. Całe dzieciństwo jak i dorosłe życie starała się zaimponować rodzicom, że coś osiągnęła, jest coś warta. Najlepsza uczennica w LO, skończone studia z wyróżnieniem, szybki awans w dużej firmie, własna działalność to krzyk „mamo tato patrzcie co osiągnęłam, jesteście dumni, w końcu jesteście dumni?”. Nie można się więc dziwić, że tak poturbowana i mocno niedoceniona przez bliskich dziewczyna uwikła się w związek, który musi się skończyć katastrofą.

Po burzliwym początku i tragicznym finale Kaja zakończyła związek z Tomkiem. Dlaczego relacja ta była z góry skazana na niepowodzenie?

Jak Kaja, która tak bardzo pragnęła akceptacji miała budować zdrową relacje z facetem – na zasadzie kobieta- mężczyzna?

Od pierwszego drinka, Kaja weszła w rolę matki względem Tomka. Tomek z kolei idealnie odnalazł się w tej roli, czerpiąc całymi garściami z jej majątku, dóbr, zaufania. Po roku tej chorej relacji ciotka,  moja ciotka postanowiła reagować. Z zapartym tchem obserwowałam przebieg całej sytuacji. Kaja mimo, że doskonale miała świadomość postępowania jej wybranka, ciągłe zdrady, kradzieże, wieczne kłamstwa, nie chciała zmian. Dlaczego tkwiła więc w tym chorym układzie? Bała się? Tylko czego? Jeżeli był to strach, to z pewnością był to strach przed odrzuceniem. Bo przecież „serce matki pęknie” jak odrzuci się „dziecko”. Historia Kai skoczyła się niestety smutno. Nie potrafiła w porę zostawić Tomka. Po dziś dzień mimo upływu lat został z niej cień człowieka. Została sama, niekochana.

Dwa różne przypadki ale jak podobne. Nie ma lepszych i gorszych, są przegrani i nieszczęśliwi ludzie- czasem się śmieją, ale nawet wtedy się nie cieszą.

A jakie są Twoje szablony? Czy zauważyłaś że dobierasz mężczyzn z klucza? Zawsze z problemami? Z nałogami? Czy każdy Twój wybór to nieczuły mężczyzna? Czy każdy Twój facet po dwóch tygodniach burzliwego związku staje się nudny i bez charakteru? Czy dobierasz mężczyznę wg. zasady- może nudny ale stabilny?

Myślę, że jeśli tak jest, to problem jest z nimi, ale również z Tobą.

Bycie z kimś, to ofiarowanie się komuś w 100%. Działa to w obie strony. Mówisz, że nie da rady w dzisiejszym świecie trafić na takiego faceta- da radę- tylko Ty szukasz w złym miejscu.

Jak wyglądają Twoje pierwsze randki? Rozmawiacie, próbujecie się poznawać i odkrywać siebie? Czy jest to po prostu konsumpcja, która po szybkim i burzliwym związku kończy się Twoimi łzami i kolejny raz zaniżonym poczuciem własnej wartości? Poczuciem, że to z Tobą jest coś nie tak?

 

Ale do brzegu!

Jaka jest moja reguła i klucz do idealnego związku? Miłujcie się nawzajem! Jeżeli Ty sama siebie nie kochasz, nie będziesz potrafić kochać drugiego człowieka. Silny mężczyzna nie będzie chciał też wiązać się ze „słabą kobietą”. Nie ma nic gorszego niż słaby człowiek. Mam tu na myśli człowieka bez zasad, wewnętrznej siły, miałkiego i tchórzliwego emocjonalnie.

My z moim Ukochanym jesteśmy wrogami tolerancji w związku! Tolerancja to dla nas cierpliwe znoszenie czegoś, co się jednemu z nas nie podoba. Stawiamy na ofiarność względem siebie. Uwielbiamy się dla siebie zmieniać, stawiać sobie wyzwania, wspólnie osiągać upragnione szczyty rozwoju naszej miłości. Przy moim Ukochanym czuję się kobieca, piękna ale i silna- bo on nie ogranicza mej siły, tylko motywuje mnie do dalszego rozwoju.

To dzięki niemu zdecydowałam się odejść z pracy w urzędzie aby poświęcić się wizażowi i stylizacji, dzięki niemu odważyłam się pisać dla Was, dzięki niemu nie boję się śnić i spełniać marzenia. Otrzymując taki dar, jak mam nie odwzajemniać jego miłości? Nie dawać z siebie 100%?

Pamiętajcie, że żadna mama, czy przyjaciółka nie doceni Cię tak, jak prawdziwie zakochany mężczyzna.

Pozdrawiam Was ogromnie, Kaś

 

Ps. Czekam na wasze sugestie o czym pisać- przyznam że podsuwacie mi ciekawe tematy! Pragę więcej!